Nie myślę…
Brak inspiracji i motywacji.
Szare komórki w szarym płynie
odpoczywają w błogim lenistwie.
Nie myślę…
W czas pełni i nowiu.
Głowę mam wyjątkowo lekką,
kark wcale mnie nie boli.
Nie myślę…
Papier biały i czysty.
Smakuje mi każda kawa,
ciepły alkohol mile podrażnia.
Nie myślę…
Bez pytań i wątpliwości.
Potępia mnie ważna filozofia,
rozkazuje zmusić mózg do myślenia.
Może pomyślę…
Póki co….
cieszę się życiem.
Księżyc w pełni świecił nad palmiarnią. Odbijał blask czystych szyb i próbował przebić się do wnętrza poprzez brudne. Dotarł też do niewielkiej budy dla psa i dyskretnie zaglądał do środka.
Reksio przeciągnął się leniwie. Ziewnął. Wyszedł na zewnątrz. Napił się wody z kolorowej miseczki, o której zawartość dbali pracownicy palmiarni. Usiadł i pilnie nasłuchiwał.
Oczekiwał gości. I to nie byle jakich. Zagranicznych. Z Czech miał przybyć Krecik, z Niemiec – Piaskowy Dziadek, a z Rosji – Wilk i Zając. Wszystkich łączyła wspólna przeszłość, a obecnie wspólne problemy.
(drugie miejsce w internetowym TURNIEJU JEDNEGO WIERSZA IM. ANNY KAJTOCHOWEJ w 2025 roku)
(opowiadanie otrzymało wyróżnienie Podlaskiej Redakcji Seniora w konkursie „Srebro nie złoto” w 2025 roku)
czytaj więcej
(opowiadanie nagrodzone trzecim miejscem w konkursie „Szczawno przyszłości” w 2025 roku)
czytaj więcej
Halina usiadła na brzegu łóżka. Spojrzała na sześcioletnią córką. Na sąsiednim łóżku leżał siedmioletni syn.
- Czas na bajkę na dobranoc… - szepnęła czule – O czym mam opowiedzieć?
- O kocie w butach! O chatce z piernika! O złotej rybce! – zaczęły się przekrzykiwać dzieci.
Uśmiechnęła się:
- Dobrze, niech będzie o złotej rybce… Posłuchajcie uważnie… Nad brzegiem morza, w ubogiej chatce żył rybak z żoną. Biednie u nich było, oj biednie. Codziennie rybak wypływał na połów, ale łowił niewiele. Pewnego dnia zarzucił sieć i złowił złotą rybkę. Ta ludzkim głosem błagała go, by ją wypuścił, a ona spełni trzy jego życzenia. Rybak serce miał dobre i wypuścił rybkę bez wahania. Wrócił do chaty, opowiedział wszystko żonie. A ta jak nie ryknie na niego: „Dlaczego nie wypowiedziałeś żadnego życzenia!? Wracaj na brzeg, wołaj tę rybę i poproś chociaż o nowe koryto. Nasze stare już się rozpadło!”….
I tak Halina snuła opowieść o spełnianiu życzeń, chytrości i zachłanności, która została ukarana. Dzieci wysłuchały, zamknęły oczy i zasnęły.
„Jakże pięknie być matką” – pomyślała Halina. Pocałowała każde z dzieci w czoło i poszła do kuchni zmywać naczynia.
III miejsce w konkursie „Miniony, obecny, nadchodzący” organizowany przez „Pałac w Gądnie”w 2025 roku