Miejsce akcji - przedział w pociągu PKP lub TKL lub Inter jakimś tam, gdzieś na torach w Polsce
Czas akcji - wystarczający
Bohaterki - Kasia, Basia, Marysia
Bohaterowie - brak
Opowieść Kasi, w podróży miłośniczki bułek z żółtym serem, „bo nie zaśmierdną”
Opowieść Basi, miłośniczki kawy z termosu podczas podróży
- Zagórze Śląskie... też mam stamtąd wspomnienia....Byłam w Jedlinie Zdroju w sanatorium. Takie małe śląskie miasteczko, jedno sanatorium, kameralna atmosfera. Żyliśmy jak rodzina na wczasach. Spacery, dyskusje, potańcówki....I jak w rodzinie potworzyły się z nas pary. Ja tworzyłam ją ze Zdzisiem, starym kawalerem z licznymi przypadłościami: prostata, kręgosłup, wątroba.... jak to w sanatorium bywa. Zdzisio był niesamowity. Prawił piękne komplementy. Zachwycał się zachodem słońca, pełnią księżyca i deszczem uderzającym o szyby. Wtedy recytował Staffa:
Opowieść Marysi, która nie chce, ale musi jeździć pociągami:
- Jasne, albo pół litra i ćwiartka kurczaka, albo jakaś bajka...tacy to już oni są. Myślą, że jak emerytka samotna to na byle co poleci. Tacy to już oni są. Kandydat na mego towarzysza życia nie odbiegał od schematu.
To była klasyczna randka w ciemno. Kolega koleżanki zareklamował swego kolegę: amerykańska emerytura, własny dom, zadbany ogród, Audi, wysoki, przystojny i oczywiście zdrowy. Żadnych raków, prostat, zgagi czy bolących zębów. Brzmiało zachęcająco. I wyglądało też zachęcająco. Srebrny niemiecki metalik zajechał pod mój blok. Wysiadł z niego wysoki przystojny szpakowaty mężczyzna.
- Czy to z panią mnie umówiono?
- Czy to z panem mnie umówiono? – wymieniliśmy pytania i zaśmialiśmy się oboje.
- Zapraszam do środka – otworzył drzwi auta – Gdzie pani sobie życzy, by pojechać?
(drugie miejsce w internetowym TURNIEJU JEDNEGO WIERSZA IM. ANNY KAJTOCHOWEJ w 2025 roku)
(opowiadanie otrzymało wyróżnienie Podlaskiej Redakcji Seniora w konkursie „Srebro nie złoto” w 2025 roku)
czytaj więcej
(opowiadanie nagrodzone trzecim miejscem w konkursie „Szczawno przyszłości” w 2025 roku)
czytaj więcej
Halina usiadła na brzegu łóżka. Spojrzała na sześcioletnią córką. Na sąsiednim łóżku leżał siedmioletni syn.
- Czas na bajkę na dobranoc… - szepnęła czule – O czym mam opowiedzieć?
- O kocie w butach! O chatce z piernika! O złotej rybce! – zaczęły się przekrzykiwać dzieci.
Uśmiechnęła się:
- Dobrze, niech będzie o złotej rybce… Posłuchajcie uważnie… Nad brzegiem morza, w ubogiej chatce żył rybak z żoną. Biednie u nich było, oj biednie. Codziennie rybak wypływał na połów, ale łowił niewiele. Pewnego dnia zarzucił sieć i złowił złotą rybkę. Ta ludzkim głosem błagała go, by ją wypuścił, a ona spełni trzy jego życzenia. Rybak serce miał dobre i wypuścił rybkę bez wahania. Wrócił do chaty, opowiedział wszystko żonie. A ta jak nie ryknie na niego: „Dlaczego nie wypowiedziałeś żadnego życzenia!? Wracaj na brzeg, wołaj tę rybę i poproś chociaż o nowe koryto. Nasze stare już się rozpadło!”….
I tak Halina snuła opowieść o spełnianiu życzeń, chytrości i zachłanności, która została ukarana. Dzieci wysłuchały, zamknęły oczy i zasnęły.
„Jakże pięknie być matką” – pomyślała Halina. Pocałowała każde z dzieci w czoło i poszła do kuchni zmywać naczynia.
III miejsce w konkursie „Miniony, obecny, nadchodzący” organizowany przez „Pałac w Gądnie”w 2025 roku