zamek Grodno jest w Zagórzu Śląskim, jakby kto nie wiedział, a Zagórze jest blisko Wałbrzycha...
W lochu, zamienionym na krypę, zapanowała cisza. Grobowa rzecz jasna. Cisza jak makiem zasiał i jak cisza przed burzą. Niby nic dziwnego. Wszak to krypta. Ale w tym lochu różnie bywało.
Znajdował się on na zamku i był dostępny dla turystów. Zamiast trumiennego wieka lub kamieni z wykutym otworem okiennym, ten miał kratę zamykaną na kłódkę marki rodzimej bez tajnego szyfru. Przez tę kratę turyści oglądali szkielet Małgorzaty, głowę leżącą obok jej kości i ubolewali nad losem zamurowanej żywcem przez własnego ojca kobiety. Bo ta oczywiście nie chciała wyjść za mąż za starego, bogatego ramola, zrzuciła go ze skały i oddała dziewictwo, bez ślubu oczywiście, pięknemu młodzianowi. Czaszka bez kości miała właśnie być czaszką owego pozbawiacza dziewiczych cnót.
Brzdęk. Szczęk.
Trzask. Świst.
Nitki nerwów rozbiegają się
po wietrze w tkankach.
Poszarpane mięśnie uderzają
o ścianę wewnętrznej skóry.
Krwawiące brzegi rany oddalają się
od siebie szarpiąc miąższ ciała.
W komórkach rozlega się
wrzask umierających cząstek.
I cisza.
I mrok.
I powolny marsz tunelem do źródła światła.
(drugie miejsce w internetowym TURNIEJU JEDNEGO WIERSZA IM. ANNY KAJTOCHOWEJ w 2025 roku)
( Opowiadanie zajęło drugie miejsce w konkursie „Szczawieńskie palmy, paprocie i marzenia" w 2026r. )
Jestem z wałbrzyskich biedaszybów,
z miasta,
co jest moją
ziemią obiecaną,
krainą wiecznego szczęścia
i światłem wieczności.
Wyróżnienie w VII Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Alfreda Borkowskiego w Ciechanowie w 2026 roku.
czytaj więcejPiosenka aktorska to akurat nie było to, co Anna lubiła najbardziej. Nie mówiła, że jej się to nie podoba się, bo przecież przyszła i siedziała na widowni. Ale to nie jej klimat. Dlaczego więc przyszła? Po pierwsze wzięła ją tu koleżanka. Po drugie koncert był za darmo. Po trzecie jako emerytka wyznawała zasadę, iż musi wychodzić z domu, bo w domu ludzie umierają. Z tego też powodu była częstą bywalczynią wszelkich koncertów, spotkań autorskich i wernisaży, na które wstęp była darmowy. Czasami oczywiście płaciła za bilet, ale to już musiała być impreza w jej klimacie, premiera dobrego filmu, spotkanie z bardzo ciekawym człowiekiem, ciekawym oczywiście dla niej lub koncert jazzowy. Po warunkiem, że byłby to jazz tradycyjny.
czytaj więcej