zamek Grodno jest w Zagórzu Śląskim, jakby kto nie wiedział, a Zagórze jest blisko Wałbrzycha...
W lochu, zamienionym na krypę, zapanowała cisza. Grobowa rzecz jasna. Cisza jak makiem zasiał i jak cisza przed burzą. Niby nic dziwnego. Wszak to krypta. Ale w tym lochu różnie bywało.
Znajdował się on na zamku i był dostępny dla turystów. Zamiast trumiennego wieka lub kamieni z wykutym otworem okiennym, ten miał kratę zamykaną na kłódkę marki rodzimej bez tajnego szyfru. Przez tę kratę turyści oglądali szkielet Małgorzaty, głowę leżącą obok jej kości i ubolewali nad losem zamurowanej żywcem przez własnego ojca kobiety. Bo ta oczywiście nie chciała wyjść za mąż za starego, bogatego ramola, zrzuciła go ze skały i oddała dziewictwo, bez ślubu oczywiście, pięknemu młodzianowi. Czaszka bez kości miała właśnie być czaszką owego pozbawiacza dziewiczych cnót.
Brzdęk. Szczęk.
Trzask. Świst.
Nitki nerwów rozbiegają się
po wietrze w tkankach.
Poszarpane mięśnie uderzają
o ścianę wewnętrznej skóry.
Krwawiące brzegi rany oddalają się
od siebie szarpiąc miąższ ciała.
W komórkach rozlega się
wrzask umierających cząstek.
I cisza.
I mrok.
I powolny marsz tunelem do źródła światła.
(drugie miejsce w internetowym TURNIEJU JEDNEGO WIERSZA IM. ANNY KAJTOCHOWEJ w 2025 roku)
(opowiadanie otrzymało wyróżnienie Podlaskiej Redakcji Seniora w konkursie „Srebro nie złoto” w 2025 roku)
czytaj więcej
(opowiadanie nagrodzone trzecim miejscem w konkursie „Szczawno przyszłości” w 2025 roku)
czytaj więcej
Halina usiadła na brzegu łóżka. Spojrzała na sześcioletnią córką. Na sąsiednim łóżku leżał siedmioletni syn.
- Czas na bajkę na dobranoc… - szepnęła czule – O czym mam opowiedzieć?
- O kocie w butach! O chatce z piernika! O złotej rybce! – zaczęły się przekrzykiwać dzieci.
Uśmiechnęła się:
- Dobrze, niech będzie o złotej rybce… Posłuchajcie uważnie… Nad brzegiem morza, w ubogiej chatce żył rybak z żoną. Biednie u nich było, oj biednie. Codziennie rybak wypływał na połów, ale łowił niewiele. Pewnego dnia zarzucił sieć i złowił złotą rybkę. Ta ludzkim głosem błagała go, by ją wypuścił, a ona spełni trzy jego życzenia. Rybak serce miał dobre i wypuścił rybkę bez wahania. Wrócił do chaty, opowiedział wszystko żonie. A ta jak nie ryknie na niego: „Dlaczego nie wypowiedziałeś żadnego życzenia!? Wracaj na brzeg, wołaj tę rybę i poproś chociaż o nowe koryto. Nasze stare już się rozpadło!”….
I tak Halina snuła opowieść o spełnianiu życzeń, chytrości i zachłanności, która została ukarana. Dzieci wysłuchały, zamknęły oczy i zasnęły.
„Jakże pięknie być matką” – pomyślała Halina. Pocałowała każde z dzieci w czoło i poszła do kuchni zmywać naczynia.
III miejsce w konkursie „Miniony, obecny, nadchodzący” organizowany przez „Pałac w Gądnie”w 2025 roku