Patrzę na swój świat,
siedząc w autobusie
rozbijającym mrok
Za szybą z mgły
światła odbite w kałuży
przybierają kształty kominów i szybów
Angus MacGyver, znany bardziej jako sam MacGyver, dawno już zakończył pracę jako agent specjalny fundacji Phoenix. Jednak ze względu na swój charakter i przyzwyczajenia nie osiadł w jednym miejscu, nie kupił farmy ze stadem bydła, nie wybudował domu w Nowym Meksyku i nie zamieszkał w apartamentowcu w Los Angeles. Gnało go coś po świecie, ciągnęło do ludzi. Zarobił sporo forsy, bo wynajmował się nie tylko do szlachetnych zajęć. Za mniej szlachetne dostawał więcej. Podatki go nie zżarły, a banki szwajcarskie, w których przechowywał swe dobra materialne, dawały całkiem niezły procent od wielkiego kapitału.
czytaj więcej... (kliknij)W moim mieście
coraz więcej
moich grobów.
Chodzę od cmentarza do cmentarza.
Zapalam znicze.
Kładę kwiaty.
Modlę się słowami starej modlitwy.
(dla ułatwienia użyto obecnych nazw własnych, chociaż wtedy inaczej się wszystko zwało)
Dawno, dawno temu, chyba tuż po potopie, w odległej krainie płynęła Odra i Pełcznica. Pomiędzy nimi znajdowała się żyzna i piękna polana otoczona lasem. Na polanie pasły się może pradinozaury, może prażubry. A w lesie rosły pradęby, prasosny. Na tych drzewach siedziały może prakapucynki, może praszympansy, może nawet prarysie.
Czas tu płynął wolniej. Kiedy Odyseusz zbudował konia trojańskiego, a cywilizowany świat kazał Sokratesowi wypić truciznę, między Odrą a Pełcznicą były jeszcze czasy człowieka pierwotnego, a właściwie dwóch pierwotnych ludzi.
(drugie miejsce w internetowym TURNIEJU JEDNEGO WIERSZA IM. ANNY KAJTOCHOWEJ w 2025 roku)
(opowiadanie otrzymało wyróżnienie Podlaskiej Redakcji Seniora w konkursie „Srebro nie złoto” w 2025 roku)
czytaj więcej
(opowiadanie nagrodzone trzecim miejscem w konkursie „Szczawno przyszłości” w 2025 roku)
czytaj więcej
Halina usiadła na brzegu łóżka. Spojrzała na sześcioletnią córką. Na sąsiednim łóżku leżał siedmioletni syn.
- Czas na bajkę na dobranoc… - szepnęła czule – O czym mam opowiedzieć?
- O kocie w butach! O chatce z piernika! O złotej rybce! – zaczęły się przekrzykiwać dzieci.
Uśmiechnęła się:
- Dobrze, niech będzie o złotej rybce… Posłuchajcie uważnie… Nad brzegiem morza, w ubogiej chatce żył rybak z żoną. Biednie u nich było, oj biednie. Codziennie rybak wypływał na połów, ale łowił niewiele. Pewnego dnia zarzucił sieć i złowił złotą rybkę. Ta ludzkim głosem błagała go, by ją wypuścił, a ona spełni trzy jego życzenia. Rybak serce miał dobre i wypuścił rybkę bez wahania. Wrócił do chaty, opowiedział wszystko żonie. A ta jak nie ryknie na niego: „Dlaczego nie wypowiedziałeś żadnego życzenia!? Wracaj na brzeg, wołaj tę rybę i poproś chociaż o nowe koryto. Nasze stare już się rozpadło!”….
I tak Halina snuła opowieść o spełnianiu życzeń, chytrości i zachłanności, która została ukarana. Dzieci wysłuchały, zamknęły oczy i zasnęły.
„Jakże pięknie być matką” – pomyślała Halina. Pocałowała każde z dzieci w czoło i poszła do kuchni zmywać naczynia.
III miejsce w konkursie „Miniony, obecny, nadchodzący” organizowany przez „Pałac w Gądnie”w 2025 roku