Patrzę na swój świat,
siedząc w autobusie
rozbijającym mrok
Za szybą z mgły
światła odbite w kałuży
przybierają kształty kominów i szybów
Angus MacGyver, znany bardziej jako sam MacGyver, dawno już zakończył pracę jako agent specjalny fundacji Phoenix. Jednak ze względu na swój charakter i przyzwyczajenia nie osiadł w jednym miejscu, nie kupił farmy ze stadem bydła, nie wybudował domu w Nowym Meksyku i nie zamieszkał w apartamentowcu w Los Angeles. Gnało go coś po świecie, ciągnęło do ludzi. Zarobił sporo forsy, bo wynajmował się nie tylko do szlachetnych zajęć. Za mniej szlachetne dostawał więcej. Podatki go nie zżarły, a banki szwajcarskie, w których przechowywał swe dobra materialne, dawały całkiem niezły procent od wielkiego kapitału.
czytaj więcej... (kliknij)W moim mieście
coraz więcej
moich grobów.
Chodzę od cmentarza do cmentarza.
Zapalam znicze.
Kładę kwiaty.
Modlę się słowami starej modlitwy.
(dla ułatwienia użyto obecnych nazw własnych, chociaż wtedy inaczej się wszystko zwało)
Dawno, dawno temu, chyba tuż po potopie, w odległej krainie płynęła Odra i Pełcznica. Pomiędzy nimi znajdowała się żyzna i piękna polana otoczona lasem. Na polanie pasły się może pradinozaury, może prażubry. A w lesie rosły pradęby, prasosny. Na tych drzewach siedziały może prakapucynki, może praszympansy, może nawet prarysie.
Czas tu płynął wolniej. Kiedy Odyseusz zbudował konia trojańskiego, a cywilizowany świat kazał Sokratesowi wypić truciznę, między Odrą a Pełcznicą były jeszcze czasy człowieka pierwotnego, a właściwie dwóch pierwotnych ludzi.
(drugie miejsce w internetowym TURNIEJU JEDNEGO WIERSZA IM. ANNY KAJTOCHOWEJ w 2025 roku)
( Opowiadanie zajęło drugie miejsce w konkursie „Szczawieńskie palmy, paprocie i marzenia" w 2026r. )
Jestem z wałbrzyskich biedaszybów,
z miasta,
co jest moją
ziemią obiecaną,
krainą wiecznego szczęścia
i światłem wieczności.
Wyróżnienie w VII Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Alfreda Borkowskiego w Ciechanowie w 2026 roku.
czytaj więcejPiosenka aktorska to akurat nie było to, co Anna lubiła najbardziej. Nie mówiła, że jej się to nie podoba się, bo przecież przyszła i siedziała na widowni. Ale to nie jej klimat. Dlaczego więc przyszła? Po pierwsze wzięła ją tu koleżanka. Po drugie koncert był za darmo. Po trzecie jako emerytka wyznawała zasadę, iż musi wychodzić z domu, bo w domu ludzie umierają. Z tego też powodu była częstą bywalczynią wszelkich koncertów, spotkań autorskich i wernisaży, na które wstęp była darmowy. Czasami oczywiście płaciła za bilet, ale to już musiała być impreza w jej klimacie, premiera dobrego filmu, spotkanie z bardzo ciekawym człowiekiem, ciekawym oczywiście dla niej lub koncert jazzowy. Po warunkiem, że byłby to jazz tradycyjny.
czytaj więcej