sowie

Basket and witches czyli sposób na uratowanie polskiej koszykówki

Ostatnio komentowane
Publikowane na tym serwisie komentarze są tylko i wyłącznie osobistymi opiniami użytkowników. Serwis nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich treść. Użytkownik jest świadomy, iż w komentarzach nie może znaleźć się treść zabroniona przez prawo.
Data newsa: 2011-10-06 14:52

Ostatni komentarz: No właśnie, po co w takiej sytuacji opieka społeczna...
dodany: 2025.08.08 17:46:30
przez: Stefan
czytaj więcej
Data newsa: 2014-03-18 13:35

Ostatni komentarz: …. Bardziej zwróciłabym uwagę na brudne stopy kobiety, aniżeli na brudna sierść psa.
dodany: 2022.03.30 20:12:36
przez: Diane
czytaj więcej
Data newsa: 2020-10-20 09:42

Ostatni komentarz: super...szkoda, że nie napisałaś jaki kościół w Wałbrzychu. PIsz dalej na na koniec roku książka. ja swoją szykuję na i półeocze...
dodany: 2021.01.18 11:09:17
przez: obba
czytaj więcej
Data newsa: 2013-04-05 13:21

Ostatni komentarz: Świetne...gratuluję...czas na książkę.

dodany: 2021.01.15 08:45:03
przez: adam
czytaj więcej
Data newsa: 2020-10-20 09:40

Ostatni komentarz: Mój tata też należał do ZBOWiD-u. Pełnił tam jakaś funkcję. Wspominal, że do ZBOWiD-u dla korzyści materialnych zapisują się osoby, których w tamtych czasach nie było na świecie. 😊
dodany: 2020.11.14 09:25:09
przez: Bozena
czytaj więcej
Data newsa: 2011-05-15 20:15

Ostatni komentarz: Boże, który mieszkasz w Wałbrzychu.............

Wspaniałe!!!
dodany: 2019.03.20 19:01:12
przez: Darek
czytaj więcej
Data newsa: 2016-09-13 16:01

Ostatni komentarz: Super! Bardzo miło się czyta
dodany: 2017.01.06 22:01:25
przez: Jan
czytaj więcej
Cisza
2025-12-19 13:07


(opowiadanie nagrodzone trzecim miejscem w konkursie „Szczawno przyszłości” w 2025 roku)

 


Rada miejska siedziała w komplecie na kolejnej sesji. W planie był tylko jeden punkt „Burza mózgów – co dalej?”. Każdy z radnych miał przygotować własne wystąpienie oraz wziąć udział w wielkiej dyskusji. Oznaczało to ciężką pracę rozumu w postaci szarych komórek, która miała przynieść efekty w postaci dalszego rozwoju miasta. Bo cóż wymyślić w mieście uzdrowiskowym, w którym jest duży zakład przyrodoleczniczy, jaskinie solno – jodowe, pijalnia wód, ścieżki zdrowia, siłownie plenerowe, kawiarenki, basen kryty i otwarty, i oczywiście duży Park Zdrojowy z zabytkowym drzewostanem, o licznych innych atrakcjach typu zabytki nie wspominając?
Przewodniczący otworzył sesję i zaczął oficjalnie:
- Dużo zostało zrobione. Jeszcze więcej przed nami.
Za największe osiągnięcie uznano fakt, że w mieście nie było już żadnego pieca węglowego. Wszystkie domy ogrzewano nowoczesnymi technologiami. Oczywiście pozostały tzw. kominki, służące bardziej do dekoracji i miłego spędzania czasu przy trzaskającym drewnie, ale ich właściciele mieli obowiązek zakładania na kominy specjalnych filtrów. Żaden szkodliwy dym nie wydostawał się na zewnątrz. Powietrze w Szczawnie było idealne.
- Niestety, do ideału to mu jeszcze brakuje. Auta jeżdżą i smrodzą. Trzeba je wyeliminować. Taki jest mój pomysł – odezwał się radny z dawnej opozycji.
Przewodniczący przecząco pokiwał głową:
- Nic z tego. Auta są po to, żeby jeździły. Póki nie będzie tylko elektryków, będą spaliny.
- Zamknąć cały ruch samochodowy w mieście – zaproponowała radna bez przynależności.
- A jak do mnie rodzina z Wałbrzycha przyjedzie, to z Solickiej na Łączyńskiego pieszo ma zasuwać?
- Niech przyjedzie od strony Piaskowej Góry. Będzie miała bliżej.
Zaczęło się przekrzykiwanie. Przewodniczący musiał mocno uderzyć dłonią w stół:
- Spokój! Ruchu kołowego nie wyeliminujemy, ale pomyślmy jak nim pokierować, żeby był jak najmniej uciążliwy.
To rzeczywiście problem.
- No, ja mam pomysł… - szepnął najniższy radny – Trzeba wybudować parkingi, ale nie takie jak teraz, trawniki zalane asfaltem… Parkingi powinny być podziemne i piętrowe. Takie dwa piętra pod spodem, kilka na górze. Na górze powinny wyglądać ładnie, może w kolorze zielonym, żeby nawiązywał do przyrody… Na pewno w mieście znajdą się miejsca, w których takie coś może powstać. Trzeba tylko geologa, żeby sprawdził, czy grunt się nadaje do postawienia parkingu i dobrego architekta, żeby ładny projekt zrobił. O, tego co od nas do Białegostoku wyjechał, a jego tata zna bardzo dobrze historię Szczawna…
Radni pokiwali z uznaniem. Mały ich zaskoczył. Pomysł wart był uwagi.
- Ale w rodzinie z Wałbrzycha jest niepełnosprawna babcia…
- Przed takim parkingiem stałyby elektryczne auta, takie „melexy” na przykład i dowoziły na miejsce. Za drobną opłatą. A seniorów – za darmo – uzupełnił swą wypowiedź najniższy.
Jego propozycja została zapisana w protokole.
- Czekam na inne pomysły.
- Trzeba wykupić te kilka budynków, które nasze nie są, a ich stan techniczny niedługo będzie wołał o pomstę do nieba – zaproponował radny z klubu rządzącego.
- A po co nam ruiny? – oburzyła się aktualna opozycja.
- Tak do końca to nie są ruiny. Jakoś wyremontujemy… a cena za takie budynki nie powinna być wysoka. Można zrobić taki Dom Pracy Twórczej. Przyjechaliby pisarze, malarze, byłyby plenery malarskie, wieczory literackie…
- I zajęcia z malarstwa intuicyjnego mogłyby być! – entuzjastycznie rzekła najmłodszy radny.
Pozostali spojrzeli na niego pytając: „A co to?”
- Ważne żebyś tworzył, nakładał farbę według własnych aktualnych myśli. Ważny jest sam proces tworzenia… To nawet dla tych, co nie potrafią malować… Takie twórcze spotkanie przy sztalugach… Przyjeżdża znany malarz i prowadzi spotkanie z takiego malarstwa..- wyjaśnił.
Przewodniczący przytaknął:
- Zajęcia w tym domu będą do ustalenia potem, ale pomysł dobry. Zapisać w protokole – Dom Pracy Twórczej. Kolejne pomysły proszę.
Radny znany z pisania wierszy odchrząknął:
- W innym budynku proponuję Centrum Medycyny Niekonwencjonalnej, akupresura, akupunktura, bioenergoterapia, a w parku sylwoterapia…
I znowu nikt nie wiedział o co chodzi. Poeta szybko wyjaśnił:
- Takie metody leczenia, których medycyna nie uznaje, ale nie uważa za szkodliwe. Teraz moda na to panuje. A takie ziołolecznictwo… Moglibyśmy otworzyć ziołotarnię na parterze tego budynku. Nie patrzcie się taka na mnie! Tu o zioła chodzi, a nie o to, jak im tam… narkotyki. Ludzie przychodziliby napić się normalnych ziół, parzonych przez podlaskie szeptuchy. Teraz piją pseudo mieszanki z dyskontów.
- A ja nam te pomysły nie wypalą?
- To zrobimy w tych domach mieszkania komunalne. Też będzie dobrze – podsumował przewodniczący – zapisać: „Centrum Medycyny Niekonwencjonalnej”.
Wszyscy odetchnęli.
Zaległa cisza.
- Właśnie… cisza… - odezwała się radna seniorka - Możemy ludziom zaproponować ciszę… Bo widzicie, wszyscy mówią, że u nas się nic nie dzieje, a kiedy ograniczymy ruch kołowy, to w mieście zrobi się naprawdę cicho. Czy wiecie jak trudno dostać bilety w wagonie ciszy w pociągu „Pendolino”? Cisza jest w cenie. Możemy zatem reklamować miasto jako najcichsze uzdrowisko w Polsce. W takiej Polanicy czy Kudowie ciągle jakieś imprezy, wrzaski, a u nas – cisza. Nie każdy chce odpoczywać przy muzyce rockowej, wrzasku dzieci, czy wyciu ludzi z dancingu…
- Ale dzieci nie możemy dyskryminować – odezwała się radna matka Polka.
Seniorka kontynuowała:
- Nikt nikogo nie będzie dyskryminował. Rok turystyczny możemy podzielić na części. Od października do maja strefa ciszy. Nie tylko wokół budynków sanatoryjnych jak jest teraz. Wszystkie imprezy przenosimy do pomieszczeń. Do takiego teatru zdrojowego na przykład. Brak ogródków piwnych. Tylko zamknięte lokale. Te z potańcówkami trzeba dodatkowo wyciszyć. Maj, czerwiec i wrzesień niech sobie zostanie taki jak teraz. Mogą być imprezy plenerowe. A lipiec i sierpień – czas dla rodzin z dziećmi. Trzeba będzie tylko trochę dostosować pokoje w sanatoriach na potrzeby rodzin, żeby rodzice mieli osobny pokój i dzieci też.
- To cała przebudowa! – wyrwało się radnemu z końca stołu.
- Wcale nie – wsparł koleżankę senior – wystarczy przebić ścianę i wstawić drzwi między pokojami. Kiedy nie będą potrzebne, zamknie się je, można też zastawić je szafą, coś powiesić. O, jakiś obraz z tego malarstwa intuicyjnego.
- Trzeba też zorganizować dzieciom zabawy, gdyby rodzice chcieli gdzieś sami wyskoczyć. Nauczyciele chętnie w czasie wakacji do pensji dorobią. Niech się wówczas dużo dzieje. Wtedy może być wrzask.
- Do tego potrzebny dobry i mocny public relations…
- Co? – zapytał obecny opozycjonista.
Przewodniczący przetłumaczył:
- Pijar, reklama znaczy się… Ktoś musi tu przyjechać i za to zapłacić. Niech ludzie od reklamy nad tym popracują. Poza tym mamy wielu prywatnych przedsiębiorców, którzy są zainteresowani rozwojem miasta. Jak wszyscy zaczniemy Szczawno reklamować, to coś z tego wyjdzie. Zapisać w protokole: „Przemyśleć sprawę organizowania imprez sezonowych z uwzględnieniem strefy ciszy” – podrapał się w głowę – I jeszcze jeden punkt: „Sprawdzić stan finansowy i możliwości kredytowe miasta”.
To był głos zdrowego rozsądku. Pomysły pomysłami, ale kasa musi się zgadzać. 
 


Wróć
dodaj komentarz | Komentarze: