sowie

Basket and witches czyli sposób na uratowanie polskiej koszykówki

Ostatnio komentowane
Publikowane na tym serwisie komentarze są tylko i wyłącznie osobistymi opiniami użytkowników. Serwis nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za ich treść. Użytkownik jest świadomy, iż w komentarzach nie może znaleźć się treść zabroniona przez prawo.
Data newsa: 2011-10-06 14:52

Ostatni komentarz: No właśnie, po co w takiej sytuacji opieka społeczna...
dodany: 2025.08.08 17:46:30
przez: Stefan
czytaj więcej
Data newsa: 2014-03-18 13:35

Ostatni komentarz: …. Bardziej zwróciłabym uwagę na brudne stopy kobiety, aniżeli na brudna sierść psa.
dodany: 2022.03.30 20:12:36
przez: Diane
czytaj więcej
Data newsa: 2020-10-20 09:42

Ostatni komentarz: super...szkoda, że nie napisałaś jaki kościół w Wałbrzychu. PIsz dalej na na koniec roku książka. ja swoją szykuję na i półeocze...
dodany: 2021.01.18 11:09:17
przez: obba
czytaj więcej
Data newsa: 2013-04-05 13:21

Ostatni komentarz: Świetne...gratuluję...czas na książkę.

dodany: 2021.01.15 08:45:03
przez: adam
czytaj więcej
Data newsa: 2020-10-20 09:40

Ostatni komentarz: Mój tata też należał do ZBOWiD-u. Pełnił tam jakaś funkcję. Wspominal, że do ZBOWiD-u dla korzyści materialnych zapisują się osoby, których w tamtych czasach nie było na świecie. 😊
dodany: 2020.11.14 09:25:09
przez: Bozena
czytaj więcej
Data newsa: 2011-05-15 20:15

Ostatni komentarz: Boże, który mieszkasz w Wałbrzychu.............

Wspaniałe!!!
dodany: 2019.03.20 19:01:12
przez: Darek
czytaj więcej
Data newsa: 2016-09-13 16:01

Ostatni komentarz: Super! Bardzo miło się czyta
dodany: 2017.01.06 22:01:25
przez: Jan
czytaj więcej
Dziecko
2026-07-14 15:24

(wiersz wyróżniony w 45. Wąglańskim Konkursie Poezji (gmina Białaczów), opublikowany w antologii pokonkursowej „45 lat wąglańskich konkursów” ISBN 978-83-971662-5-7)


Upadłam na ulicy.

Minął mnie człowiek.
Pierwszy.
Drugi.
Potem jeszcze kilku.
Obchodzili mnie bokiem.
Ktoś przeskoczył.
Pewnie był na Olimpiadzie.
Jeden wyszeptał: „Nadchodzi zaraza”.
Inny orzekł,
że boli go kręgosłup i nie może dźwigać.
Kobieta westchnęła:
„Taki los”
i pociągnęła mocniej torbę na kółkach.
Mężczyzna wzruszył ramionami
i przebiegł po pasach na czerwonym świetle.

Podeszło do mnie dziecko.

Spojrzało niewinnością.
Uśmiechnęło się buzią bez kilku mlecznych zębów.
Podało dłoń z drobnymi palcami.

Podniosłam się z betonowych płyt,
by żyć dalej wśród ludzi...

 

Dziecko


Wróć
dodaj komentarz | Komentarze: